This review may contain spoilers
Nie potrzebujesz kompletnej rodziny, żeby czuć się kompletnym
Zacznę od tego, że rzadko rzucam 10-cioma gwiazdkami, a przy tym tytule byłam niemal pewna od pierwszego odcinka, że to będzie dyszka. Po pierwsze postaci, są tak pięknie wykreowane, realistyczne, prawdziwe, że oglądając ma się wrażenie, że przeżywamy historię razem z bohaterami. Od ojców, którzy zupełnie się od siebie różnią, sposobem wychowania, wsparcia, czy okazywania miłości, do dzieci, które pochodzą z całkowicie niepodobnych do siebie środowisk i mimo to, potrafiące dzielić się braterską miłością.
Ojcem, głową całej tej patchworkowej rodziny jest tata Joowon. Mimo tego, że nie znamy za dobrze przeszłości jego i jego zmarłej żony, z pewnością widzimy jak ta przeszłość na niego wpłynęła, jak sobie z nią poradził. W mojej opinii jest rodzicem, którego każde dziecko mogłoby sobie wymarzyć. Bez wahania obdarza pomocą każdą napotkaną przez siebie osobę, wydaje się to trochę impulsywne (szczególnie w sytuacji z matką Haejoona, której pożyczył ogromną sumę pieniędzy, oraz bądź co bądź przygarnął jej syna) natomiast bez wątpienia każdy z jego ruchów był wykonany z pełną świadomością i z pozytywną intencją. Idąc tą ścieżką, jego córka od dziecka potrafiła wspaniałe dysponować swoimi emocjami, co było totalną odwrotnością sposobu bycia Sanhy, który tłamsił w sobie każdy promyczek szczęścia. Nasza trójca dopełniała się w każdym calu. Joowon, chodząca kula buzujących emocji, Sanha - mistrz opanowania, stoickiego spokoju, realista i na końcu Haejoon, który dawał od siebie wszystko, czego nigdy nie otrzymał od swojej biologicznej matki, chłopiec pełen ciepła, życzliwości, pracowitości. Nikt z nich nie miał łatwo, nikt z nich tego nie ukrywał, nikt z nich nie uważał siebie za kogoś gorszego. Nauczyli się żyć w taki sposób, żeby nawzajem dzielić się wszystkim, czym dzieliłaby się zwykła, prosta rodzina. Rodzina? Ojciec Sanhy, alkoholik, facet, który kocha swojego syna ponad życie. Pozytywny człowiek, nie zrozumiany przez życie, porzucony w żałobie przez swoją żonę. Podobnie jak swój syn, wolał milczeć, niż krzyczeć, okazywał miłość w gestach, nie w słowach. Relacja między nim, a drugim ojcem, też została napisana w taki sposób, że można by było rozpisać się o niej na cztery strony. Szacunek do różnego sposobu wychowania, porozumienie oraz wzajemne wsparcie. Obydwoje nie mieli żon, a pomimo to podejmowali się wychowania swoich dzieci w pełnym wymiarze.
Temat żałoby, przewijał się raz na jakiś czas. Powinniśmy wspominać zmarłych, nie ukrywać się ze smutkiem, nie obwiniać się za ich śmierć. Po jednej stronie mamy Joowon, która nie pamięta swojej mamy, po drugiej stronie mamy Sanhę, który na własne oczy widział śmierć swojej siostry. Która tragedia była gorsza? Która bardziej napiętnowała dziecko? Każdy odpowiedziałby zapewne, że śmierć siostry Sanhy, który żył z myślą, że to jego wina, ta myśl była też utrwalana w nim przez jego matkę, która nie potrafiła pogodzić się z tą tragedią do samego końca. Haejoon pokazał nam jednak, że tragedia nie ma miary, jego matka żyła, ale odeszła od niego i była nieobecna przez więcej niż 10 lat.
Postać matki w tym serialu również jest różna. Od zupełnego braku matki, po matkę nienawidzącą swoje dziecko, do matki która jest nieobecna. Każdy z tych obrazów rodzicielki, stworzył trójkę dzieci, które musiały wcześnie dorosnąć, czasami przerosnąć swojego rodzica, szczególnie emocjonalnie (Haejoon i Suho).
Mówić i mówić o tym serialu można godzinami, ale co napewno trzeba uwzględnić, to przedewszystkim ludzkie piękno, ukazanie tylu różnych od siebie relacji, nawet romantycznych. (Joowon i Suho, Haejoon i Dal) Emocje, malowane się na twarzach postaci wzruszają, aż chce się wejść w ekran i każdego z nich wyściskać. Zakończę tą recenzję słowem ciepło. Oglądajcie!!!!!
Ojcem, głową całej tej patchworkowej rodziny jest tata Joowon. Mimo tego, że nie znamy za dobrze przeszłości jego i jego zmarłej żony, z pewnością widzimy jak ta przeszłość na niego wpłynęła, jak sobie z nią poradził. W mojej opinii jest rodzicem, którego każde dziecko mogłoby sobie wymarzyć. Bez wahania obdarza pomocą każdą napotkaną przez siebie osobę, wydaje się to trochę impulsywne (szczególnie w sytuacji z matką Haejoona, której pożyczył ogromną sumę pieniędzy, oraz bądź co bądź przygarnął jej syna) natomiast bez wątpienia każdy z jego ruchów był wykonany z pełną świadomością i z pozytywną intencją. Idąc tą ścieżką, jego córka od dziecka potrafiła wspaniałe dysponować swoimi emocjami, co było totalną odwrotnością sposobu bycia Sanhy, który tłamsił w sobie każdy promyczek szczęścia. Nasza trójca dopełniała się w każdym calu. Joowon, chodząca kula buzujących emocji, Sanha - mistrz opanowania, stoickiego spokoju, realista i na końcu Haejoon, który dawał od siebie wszystko, czego nigdy nie otrzymał od swojej biologicznej matki, chłopiec pełen ciepła, życzliwości, pracowitości. Nikt z nich nie miał łatwo, nikt z nich tego nie ukrywał, nikt z nich nie uważał siebie za kogoś gorszego. Nauczyli się żyć w taki sposób, żeby nawzajem dzielić się wszystkim, czym dzieliłaby się zwykła, prosta rodzina. Rodzina? Ojciec Sanhy, alkoholik, facet, który kocha swojego syna ponad życie. Pozytywny człowiek, nie zrozumiany przez życie, porzucony w żałobie przez swoją żonę. Podobnie jak swój syn, wolał milczeć, niż krzyczeć, okazywał miłość w gestach, nie w słowach. Relacja między nim, a drugim ojcem, też została napisana w taki sposób, że można by było rozpisać się o niej na cztery strony. Szacunek do różnego sposobu wychowania, porozumienie oraz wzajemne wsparcie. Obydwoje nie mieli żon, a pomimo to podejmowali się wychowania swoich dzieci w pełnym wymiarze.
Temat żałoby, przewijał się raz na jakiś czas. Powinniśmy wspominać zmarłych, nie ukrywać się ze smutkiem, nie obwiniać się za ich śmierć. Po jednej stronie mamy Joowon, która nie pamięta swojej mamy, po drugiej stronie mamy Sanhę, który na własne oczy widział śmierć swojej siostry. Która tragedia była gorsza? Która bardziej napiętnowała dziecko? Każdy odpowiedziałby zapewne, że śmierć siostry Sanhy, który żył z myślą, że to jego wina, ta myśl była też utrwalana w nim przez jego matkę, która nie potrafiła pogodzić się z tą tragedią do samego końca. Haejoon pokazał nam jednak, że tragedia nie ma miary, jego matka żyła, ale odeszła od niego i była nieobecna przez więcej niż 10 lat.
Postać matki w tym serialu również jest różna. Od zupełnego braku matki, po matkę nienawidzącą swoje dziecko, do matki która jest nieobecna. Każdy z tych obrazów rodzicielki, stworzył trójkę dzieci, które musiały wcześnie dorosnąć, czasami przerosnąć swojego rodzica, szczególnie emocjonalnie (Haejoon i Suho).
Mówić i mówić o tym serialu można godzinami, ale co napewno trzeba uwzględnić, to przedewszystkim ludzkie piękno, ukazanie tylu różnych od siebie relacji, nawet romantycznych. (Joowon i Suho, Haejoon i Dal) Emocje, malowane się na twarzach postaci wzruszają, aż chce się wejść w ekran i każdego z nich wyściskać. Zakończę tą recenzję słowem ciepło. Oglądajcie!!!!!
Was this review helpful to you?


