This review may contain spoilers
Miłosne rozterki w trakcie powstania
Szczerze mówiąc zanim zdecydowałam się obejrzeć tą dramę byłam całkowicie gotowa na zakończenie które mnie czeka. Oglądając ją natomiast mam wrażenie, że bardzo szybko można przywiązać się do niemal wszystkich bohaterów ponieważ każda z postaci jest odmiennie wykreowana. Lim Sooho zrobił swoje jako książę na białym koniu, za co spotkało go spodziewane zakończenie. Jung Haein jak zawsze pięknie zagrał swoją rolę więc nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, jest idealny. Jisoo, ah ta Jisoo, byłam pod wrażeniem i to konkretnie jak bardzo się rozwinęła aktorsko przez pryzmat całych 16 odcinków, głównie dlatego, że był to jej debiut. Moje serce skradł Comrade Joo... Niestety jego żywot szybko się zakończył a ta postać miała potencjał oj miała. Cała trójka chłopaków jak i dziewczyny z dormitorium były świetne i biła od nich sympatia która się u mnie udzielała. To, co mnie nie zadowoliło to pójście na łatwiznę i zrobienie z woźnego kolejnego szpiega... No i te zapychacze, jak ja ich nie trawię. Ostatecznie uważam, że mimo wszystko było to ciekawe i nie żałowałam obejrzenia tego tytułu. Czy polecam? Sama nie wiem.Was this review helpful to you?
This review may contain spoilers
Nie potrzebujesz kompletnej rodziny, żeby czuć się kompletnym
Zacznę od tego, że rzadko rzucam 10-cioma gwiazdkami, a przy tym tytule byłam niemal pewna od pierwszego odcinka, że to będzie dyszka. Po pierwsze postaci, są tak pięknie wykreowane, realistyczne, prawdziwe, że oglądając ma się wrażenie, że przeżywamy historię razem z bohaterami. Od ojców, którzy zupełnie się od siebie różnią, sposobem wychowania, wsparcia, czy okazywania miłości, do dzieci, które pochodzą z całkowicie niepodobnych do siebie środowisk i mimo to, potrafiące dzielić się braterską miłością.Ojcem, głową całej tej patchworkowej rodziny jest tata Joowon. Mimo tego, że nie znamy za dobrze przeszłości jego i jego zmarłej żony, z pewnością widzimy jak ta przeszłość na niego wpłynęła, jak sobie z nią poradził. W mojej opinii jest rodzicem, którego każde dziecko mogłoby sobie wymarzyć. Bez wahania obdarza pomocą każdą napotkaną przez siebie osobę, wydaje się to trochę impulsywne (szczególnie w sytuacji z matką Haejoona, której pożyczył ogromną sumę pieniędzy, oraz bądź co bądź przygarnął jej syna) natomiast bez wątpienia każdy z jego ruchów był wykonany z pełną świadomością i z pozytywną intencją. Idąc tą ścieżką, jego córka od dziecka potrafiła wspaniałe dysponować swoimi emocjami, co było totalną odwrotnością sposobu bycia Sanhy, który tłamsił w sobie każdy promyczek szczęścia. Nasza trójca dopełniała się w każdym calu. Joowon, chodząca kula buzujących emocji, Sanha - mistrz opanowania, stoickiego spokoju, realista i na końcu Haejoon, który dawał od siebie wszystko, czego nigdy nie otrzymał od swojej biologicznej matki, chłopiec pełen ciepła, życzliwości, pracowitości. Nikt z nich nie miał łatwo, nikt z nich tego nie ukrywał, nikt z nich nie uważał siebie za kogoś gorszego. Nauczyli się żyć w taki sposób, żeby nawzajem dzielić się wszystkim, czym dzieliłaby się zwykła, prosta rodzina. Rodzina? Ojciec Sanhy, alkoholik, facet, który kocha swojego syna ponad życie. Pozytywny człowiek, nie zrozumiany przez życie, porzucony w żałobie przez swoją żonę. Podobnie jak swój syn, wolał milczeć, niż krzyczeć, okazywał miłość w gestach, nie w słowach. Relacja między nim, a drugim ojcem, też została napisana w taki sposób, że można by było rozpisać się o niej na cztery strony. Szacunek do różnego sposobu wychowania, porozumienie oraz wzajemne wsparcie. Obydwoje nie mieli żon, a pomimo to podejmowali się wychowania swoich dzieci w pełnym wymiarze.
Temat żałoby, przewijał się raz na jakiś czas. Powinniśmy wspominać zmarłych, nie ukrywać się ze smutkiem, nie obwiniać się za ich śmierć. Po jednej stronie mamy Joowon, która nie pamięta swojej mamy, po drugiej stronie mamy Sanhę, który na własne oczy widział śmierć swojej siostry. Która tragedia była gorsza? Która bardziej napiętnowała dziecko? Każdy odpowiedziałby zapewne, że śmierć siostry Sanhy, który żył z myślą, że to jego wina, ta myśl była też utrwalana w nim przez jego matkę, która nie potrafiła pogodzić się z tą tragedią do samego końca. Haejoon pokazał nam jednak, że tragedia nie ma miary, jego matka żyła, ale odeszła od niego i była nieobecna przez więcej niż 10 lat.
Postać matki w tym serialu również jest różna. Od zupełnego braku matki, po matkę nienawidzącą swoje dziecko, do matki która jest nieobecna. Każdy z tych obrazów rodzicielki, stworzył trójkę dzieci, które musiały wcześnie dorosnąć, czasami przerosnąć swojego rodzica, szczególnie emocjonalnie (Haejoon i Suho).
Mówić i mówić o tym serialu można godzinami, ale co napewno trzeba uwzględnić, to przedewszystkim ludzkie piękno, ukazanie tylu różnych od siebie relacji, nawet romantycznych. (Joowon i Suho, Haejoon i Dal) Emocje, malowane się na twarzach postaci wzruszają, aż chce się wejść w ekran i każdego z nich wyściskać. Zakończę tą recenzję słowem ciepło. Oglądajcie!!!!!
Was this review helpful to you?
Piękny, magiczny, zimowy romans
Mimo że nie przepadałam za Goeun, tutaj zyskała moją sympatię. Goblin był tutaj bardzo dobrze poprowadzony aczkolwiek nie zawsze wykazywał się empatią. Postacią ktora przyciągnęła moją największą uwagę był natomiast Reaper grany przez Wookiego i śmiało można powiedzieć, że była to najbardziej przemyślana i najlepiej zagrana persona w całym seansie. Było pare ponaciaganych wątków tj. powrót Euntak w tym samym ciele, sam fakt tego że Goblin powrócił i nie zostało to zbytnio zargumentowane. Muzyka była natomiast świetna, jednym z najpiękniejszych dla mnie utworów było Stuck in Love Kim Kyunghee. Wspaniała gra aktorska jak i liczne metafory były ukazane w sposób majestatyczny i nieoczywisty który bardzo skłaniał do refleksji i dawał dużo do myślenia. Jednymi słowy ten ciepły, rodzinny zimowy klimat był zachecajacy i pozwalał utożsamić się z bohaterami seansu. Daję tu 9 poniewaz 10 trzymam tylko dla produkcji ktore poruszyly mnie dogłębnie, czego, jak można sie domyslic, tutaj nie doświadczyłam. Buziaki.Was this review helpful to you?
Happiness in a sarcastic way
Happiness od pierwszego odcinka była czymś wyjątkowym, czymś nowym i świeżym. Cały pomysł na plot bardzo mi się podobał i akcja przeprowadzona została wartko i przyjemnie. Szczerze mówiąc, zawiodłam się na głównym wątku romantycznym, który lekko mówiąc przepadł na tle trwającej akcji. Do samego końca jednak uważam, że Saebeom i Hyungsik byli wspaniale wykreowanymi bohaterami, których osobowości można śmiało pozazdrościć. Nie tylko wykazywali się odwagą jak i szlachetnością, patrząc przez pryzmat innych dram byli to bohaterowie świadomi swoich decyzji oraz tego co będzie ich skutkiem. Mimo tego, że bardzo przeszkadzały mi "zapychacze" z pobocznymi bohaterami, którzy notabene świetnie poradzili sobie z doprowadzeniem mnie do szewskiej pasji gdy tylko widziałam ich twarze, jestem w stanie powiedzieć, że faktycznie przywiązałam się do tej dramy. Polecam ją każdej osobie chcącej sięgnąć po coś treściwego :))Was this review helpful to you?

